Taylor miała jeszcze kilka miniut przed wyjściem na scenę. Nas udadzono w pierwszym rzędzie, więc cieszyłam się, że będę wszystko doskonale widzieć. Kątem oka dostrzegłam, jak Harry z wyczekiwaniem wpatruje się w scenę. Wtedy pierwszy raz pomyślałam, że ten chłopak (jak każdy zwykły Anglik) może mieć uczucia. I na dodatek może nimi kogoś darzyć.
Dalsze przemyślenia przerwał mi męski głos, który rozniósł się po sali. Ciemnoskóry mężczyzna zapowiedział Taylor, a po chwili na scenie zrobiło się zupełnie ciemno. Kiedy zapaliły się światła, a nasze oczy mogły już dojrzeć blondynkę, zaczęliśmy bić brawa.
Tay wyglądała jak milion dolarów. Wiele bym oddała, żeby zamiast być nudną, niczym nie wyróżniającą się Shelią, choć na parę chwil stać się Taylor z niesamowitą urodą, klasą i jak się miało zaraz okazać obdarzoną wielkim talentem.
- Jest niesamowita.
- To prawda - Harry posłał mi uśmiech, a kiedy zorientowaliśmy się, że właśnie byliśmy dla siebie nawzajem m i l i, natychmiast przestał się uśmiechać, a ja wróciłam do poprzedniej pozycji i wsłuchałam się w melodyjny głos Taylor.
Po skończonym utowrze, Taylor powiedziała, że dedykuje go osobie, która sprawia, że jest 'zwariowana' (przeciągłe spojrzenie na Harry'ego) i zaśpiewała piosenkę o tym samym tytule.
Po skończonym występie (wszyscy zgromadzeni na sali nagrodzili go należytmi gromkimi brawami), Harry powiedział do Niall'a, żeby mnie podwiózł, bo on umówił się za kulisami z Taylor. Nawet się z tego powodu ucieszyłam. Perspektywa miłej rozmowy z Niall'em wydawała mi się być bardziej pociągająca niż uciążliwa cisza z Harry'm.
Tuż przy samym wyjściu, Niall szepnął mi do ucha:
- Nie wolałabyś pozwiedzać Londynu?
- Przecież jest prawie ciemno - zauważyłam, ale blondyn zdawał się tym nie przejmować.
- Miasto najpiękniej wygląda nocą - mrugnął, a ja się uśmiechnęłam. Nie trzeba było mnie dłużej przekonywać. W końcu nie przyjechałam tu, żeby słuchać marudzenia Harry'ego, przydałobdy się też coś zwiedzić.
W samochodzie, pierwsze co zrobił Niall to włączył radio. Piosenka, która leciała była jedną z moich ulubionych, więc automatycznie zaczęłam śpiewać. Po refrenie zdałam sobie sprawę, że jadę w samochodzie z chłopakiem z super popularnego zespołu, który właśnie usłyszał jak 'doskonały' mam słuch. Wyczuliścię irionię, prawda?
Natychmiast zamilkłam i zaczerwieniona skuliłam się w fotelu. Miałam absurdalną nadzieję, że jakimś cudem Niall ogłuchł na tą minutę i nic nie słyszał, ale wypowiedziane przez niego słowa zaprzeczyły temu.
- Masz naprawdę miły głos - przez cały czas się szeroko uśmiechał.
- Taa, normalnie wygrałabym x-factor - mrukunęłam z przekąsem, a chłopak się roześmiał.
- Chcesz iść w nasze ślady?
- Nie, ja zamierzam wygrać - pokazałam mu język, a on udawał obrażonego.
- Powodezenia - powiedział, odpłacając pięknym za nadobne.
- Przyda się.
Po około piętnastu minutach byliśmy pod London Eye. Kiedy zatrzymaliśmy się na parkingu, Niall otworzył przede mną drzwi i rusziliśmy kupić bilety.
- Mamy szczęście - powiedział do mnie - zazwyczaj taka kolejka ciągnie się w nieskończonosć.
Spojrzałam na te kilka osób przed nami. Nienawidzę czekać, szczególnie jeśli mam wrażenie, że kolejka wcale się nie posuwa.
- W ogóle to masz ciekawy akcent - odezwał się znów Niall. - Skąd jesteś?
- Z Francji, ale mój tata jest Anglikiem - wyjaśniłam z uśmiechem.
- Dlatego tak dobrze znasz angielski? - spytał, a ja pokiwałam głową. W końcu nadeszła nasza kolej. Kupiliśmy bilety (w zasadzie to Niall, nie pozwolił mi zapłacić) i wsiedliśmy do wagonika.
Widok był niesamowity, szczególnie podczas zachodu słońca. Patrzyłam się jak zahipnotyzowana, a Niall się roześmiał.
- Podoba ci się?
- Bardzo - posłałam mu uśmiech. - Dziękuję.
- Za co? - zdziwił się.
- Za to, że pokazujesz mi miasto... przecież mogłeś zupełnie inaczej spożytkować ten czas. Pewnie masz już dość patrzenia na Big Ben, a w swoim życiu tyle razy jechałeś London Eye, że teraz ledwo co powstrzymujesz pawia, ale nie z powodu prędkości.
- Daj spokój Shelia. Gdyby nie ty, pewnie teraz siedziałbym na kanapie i oglądał telewizję, a tak mogę sobie przypomnieć jakie mam ładne miasto.
- Rzeczywiście ładne - przyznałam z uśmiechem, odrywając wzrok od szyby. Skupiłam się na tęczówkach Niall'a. Zwykle nie przepadałam za niebieskimi oczami u chłopaków, ale te miały w sobie coś wyjątkowego.
Kiedy wagoniki się zatrzymały i nasze stopy dotykały ziemi, Niall kazał mi wybrać co zwiedzamy dalej. To był błąd, bo jestem dość kiepska w podejmowaniu szybkich decyzji.
- Pałac Buckingham... nie, czekaj, jednak Big Ben.... albo Opactwo Westminsterskie! No dobra, nie wiem... - jęknęłam i zapięłam pas.
- W porządku - zaśmiał się. - W takim razie pozwolisz, że ja zdecyduję?
- Będzie mi to na rękę.
Po kilkunastu minutach byliśmy pod Muzeum Brytyjskim. Później zwiedziliśmy też Pałac Buckingham, Big Ben, Pałac Westminsterski, National Gallery, Tate Modern i wiele innych miejsc, które okazały się być naprawdę wspaniałe. Przez cały czas panowała między nami miła atmosfera. W pewnym momencie pomyślałam sobie, jakby to było z Harry'm. Pewnie sama musiałabym zdecydować, gdzie jedziemy, więc ominęłabym większośc ciekawszych miejsc. Byłam pewna, że Harry przez cały czas marudziłby, że był w tym miejscu milion razy i nie jest zadowolony, że ślęczeć tu kolejne godziny.
- O czym myślisz? - zapytał Niall, widząc pewnie, że odpłynęłam.
- O tym, że fajnie, że siedzę w tym samochodzie z tobą - odparłam i uśmiechnęłam się.
- Miło mi to słyszeć. Hej, za piętnaście minut w kinie zaczyna się maraton strachu. Chcesz... chcesz obejrzeć go ze mną? - zapytał, a ja przytaknęłam.
03.02, 6:23, weranda domu Harry'ego.
- Jestem pod wrażeniem - powiedział Niall, patrząc mi w oczy i uśmiechając się.
- Dlaczego? - zapytałam szczerze zdziwiona.
- Bo jesteś chyba jedyną dziewczyną, która ani razu nie zamknęła oczu na pięciu horrorach pod rząd - oboje się roześmialiśmy.
- Bo te filmy nie były straszne - mrugnęłam, a potem przez kilka minut panowała cisza. Po prostu staliśmy i uśmiechaliśmy się.
- Eee... to ja już będę leciał - odezwał się po chwili.
- Jasne. Dzięki za cudowny dzień - uśmiechnęłam się.
- Za wycieczkę należy mi się chyba uścisk? - zapytał i rozłożył szeroko ramiona, w które się od razu wtuliłam. Od razu do moich nozdrzy dotarł jego zapach. Nie były to jakieś mega drogie perfumy, po prostu zwykły zapach. Podobno w każdym domu jest jakiś. Jeśli w domu Niall'a pachnie tak, jak pachniał wtedy, to nie miałabym nic przeciwko gdyby mnie zaprosił... przenocował... zaproponował wprowadzenie.
W końcu się od siebie oderwaliśmy i Niall stwierdził, że będzie już jechał. Ja stałam przed drzwiami, aż jego samochód nie zniknął z pola widzenia.
Kiedy tylko przekroczyłam próg domu, z kuchni dobiegły mnie dwa głosy. Męskie głosy. Jeden z pewnością należał do Harry'ego, a drugi do... Zayn'a?
Miałam rację. Harry stał oparty o blat szafki, a Mulat siedział przy stole. Byli tak zajęci rozmową, że mnie nie zauważyli.
- Może do niej zadzwoń? - zaproponował Malik, ale zielonooki pokiwał przecząco głową.
- Nie mam numeru. A poza tym i tak bym nie zadzwonił, bo wyszłoby, że się martwię.
- Ale stary, ty jesteś kłębkiem nerwów - zauważył Zayn, na co Harry nie odpowiedział.
- A ty jakbyś zareagował - odezwał się w końcu - gdyby dziewczyna, która u ciebie mieszka, nie wróciła do domu na noc, a nie zna miasta?
- Przecież podobno się nie lubicie. Nie cieszysz się, że masz problem z głowy? - początkowo myślałam, że mówią o Taylor, ale teraz zrozumiałam, że to o mnie. Harry się martwi. Harry Styles martwi się o m n i e. Wow.
- A co jeśli ktoś ją porwał? A co jeśli się zgubiła? - dramatyzował, ignorując uwagę Zayn'a. - Dobra, jadę się rozejrzeć po mieście. Jedziesz ze mną?
- Nie licz na to. Bez obrazy, ale za nią nie przepadam. Jest... w cholerę upierdliwa - odparł tamten, pociągając duży łyk z puszki coli.
- Nieważne. Ja jadę.
- Dzięki za troskę Harry, ale nie musisz - weszłam do kuchni, wprawiając tą dwójkę w stan totalnego ogłupienia.
- T-to nie była troska - jąkał się, nie patrząc na mnie. Z tego co zauważyłam, zrobił się czerwony.
- Skoro zguba się znalazła, to ja jadę. Na razie Hazza. Cześć... eee... Sarah - Zayn wstał od stołu i wychodząc, obrzucił mnie dokładnym spojrzeniem.
- Shelia - poprawiłam go, ale on najwidoczniej uznał, że:
a.) nie jestem warta tego, żeby skomentował moje słowa albo chociaż zwrócił na nie uwagę.
b.) między jednym, a drugim nie ma różnicy.
c.) nie będzie się fatygował, żeby poprawić pomyłkę.
Najbardziej prawdopodobna wydawała się być opcja a, b i c.
- Czemu nic nie mówisz? - zapytał Harry.
- Bo zastanawiałam się czy oprócz Niall'a każdy z was jest taki arogancki i zarozumiały - odparłam, zanim zdążyłam ugryźć się w język. Dużo ryzykowałam. W końcu TEN Harry Styles mógł się na mnie obrazić. Ale... uwaga! Zachował się zupełnie jak nie on! Postanowił niezwykle wspaniałomyślnie to przemilczeć, a nawet się jeszcze do mnie odezwał.
- Więc... gdzie byłaś?
- Na maratonie filmowym z Niall'em, jeśli musisz wiedzieć. Jak widzisz - wcale nie ma zbyt wielkiego powodu do troski - uśmiechnęłam się słodko i wywróciłam oczami.
- Ja się nie troszczyłem! - zaperzył się i poczerwieniał na twarzy. Zupełnie jak dziecko.
- Och, naprawdę? Bo z boku wyglądało to jak troska. I przez chwilę myślałam, że jesteś zdolny do ludzkich uczuć. Ale ty chyba robisz wszystko, żebym tak NIE myślała? - zaszczebiotałam i nalałam do szklanki wody mineralnej, bacznie obserwując jak małe bąbelki się unoszą.
- Niall miał cię odwieźć do domu - typowe. Kiedy coś zmierza w kierunku, który nie jest mu na rękę, zmienia temat. To kolejna rzecz, która łączy go z zachowaniem dziecka.
- I miałam się tu nudzić jak mops i czekać aż wrócisz? Nie, dzięki.
- To mogłaś chociaż zadzwonić.
- Nie dostąpiłam zaszczytu poznania twojego numeru telefonu - mruknęłam i wyjęłam telefon z kieszeni. Zaczęłam stukać bezmyślnie w ekran, pisząc SMS-a, chociaż wiedziałam, że i tak go nikomu nie wyślę.
Nagle Harry bez ostrzeżenia wyrwał mi komórkę.
- Hej! - krzyknęłam, ale on tylko się odsunął.
Kiedy oddał mi telefon, w mojej liście kontaktów pojawił się nowy numer. Jak się domyśliłam - jego. Zapisał się jako 'Bezmyślny idiota'.
No i kolejny rozdział. Jak myślicie, czy Harry wreszcie poczuł cień sympatii do Shelii? A może to Shelia zaczęła dostrzegać Harry'ego w innym świetle? Co będzie z nią i Niall'em? Tego dowiecie się, czytając kolejne rozdziały. xx


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz